Waldorfska czyli jaka?



Edukacja waldorfska to szkoła, w której:

 

1. Jesteśmy bliżej ucznia

Nauczyciel wychowawca uczy dzieci nie przez trzy, ale przez sześć lat. Dzięki temu zna je dobrze, towarzyszy im w rozwoju i wspiera. Naszym celem nie jest popychanie dziecka do tego, by jak najszybciej stało się dorosłym. Dzieciństwo ma swój czas i trzeba ten czas uszanować.
 

2. Nie ma ocen

 Prawdziwą sztuką jest wzbudzić wewnętrzną motywację zamiast straszyć lub kusić dobrą notą. Dzieci lubią się uczyć - oceny naprawdę nie są im do tego potrzebne. Nie chcemy pielęgnować uczenia się ze strachu przed złą oceną lub dla dobrej oceny. Chcemy uczenia się, które wypływa z ciekawości i zainteresowania światem. Wspieramy aktywność i wolę do działania, która wypływa prosto z serca.
 

3. Nie ma podręczników

Pracując w oparciu o podstawę programową i program waldorfski, za każdym razem dopasowujemy kształt zajęć na miarę konkretnej klasy. Wyzwaniem nauczyciela jest tak przygotować się do lekcji, by była ona ciekawa i inspirująca. Wychowawca znając swoją klasę, z uważnością tworzy program a nie ślepo go realizuje. Nasze działania opieramy na obserwacji dzieci i wiedzy o ich rozwoju. Pomagają nam w tym kilkuletnie, podyplomowe studia waldorfskie oraz cykliczne międzynarodowe szkolenia.


4. Pielęgnujemy spotkania

Bardzo ważny jest dla nas społeczny aspekt każdej klasy. Pielęgnujemy bycie razem. Pokazujemy dzieciom, że wspólnie można zrobić dużo więcej, niż samemu. Oczywiście rozwój indywidualności jest dla nas równie ważny, ale przy tym niezbędne jest uczenie wrażliwości na innych. Nie zawsze to wychodzi od razu. Bywają kłótnie, bywają konflikty. Z biegiem czasu, w naturalny sposób pojawia się harmonia. Pomaganie sobie nawzajem, uważność i szacunek dla innych - te cechy bardzo często wyróżniają waldorfskie dzieci i pięknie procentują w dorosłym życiu.
 

5. Nauka jest żywa

Nasze lekcje prowadzimy w cyklach. Po waldorfsku nazywamy je epokami. Kiedy następuje na przykład epoka matematyki, wszystkie zajęcia, nawet te humanistyczne są w jakiś sposób z nią związane. Daje to możliwość zagłębienia się w temat, rozsmakowania się nim, komfortowego znalezienia swojej drogi. Edukacja waldorfska zakłada, że owszem - wiedzę zapamiętujemy głową, ale wiążemy się z nią sercem a przeżywamy ciałem. Dlatego nikogo tutaj nie dziwi, gdy tabliczkę mnożenia recytujemy skacząc po ławkach lub rytmicznie wyklaskując.
 

6. Dajemy wolność, by doświadczać

Dajemy dziecku pojęcia i treści, które będą mogły z nim rosnąć. Inaczej będziemy mówić mu o słońcu w klasie pierwszej, inaczej w czwartej a jeszcze inaczej w ósmej. I wcale nie chodzi o to, że jako pierwszak nie zrozumie, czym naprawdę jest słońce. Chodzi o to, by obdarowywać dzieci całym spektrum wrażeń, przeżyć i doświadczeń, które później złożą się na pojęcie. Zanim do głosu przejdzie intelekt, dajemy szansę rozwinąć się wyobraźni i własnym obserwacjom tego, co jest. Nie definiować, nie ograniczać. Chcemy pokazywać i zachęcać do własnych odkryć.


7. Pielęgnujemy rytm

Dzieci potrzebują rytmu jak ryba wody. Są wtedy zdrowsze, spokojniejsze i mają więcej zaufania do świata i do siebie. Dlatego tak bardzo cenimy codzienne rytuały. Każdy dzień zaczyna się w ten sam sposób. To wzmacnia.
 

8. Dużo się ruszamy

Dużo tańczymy, skaczemy, chodzimy, klaszczemy. Na krzesłach nie tylko można siedzieć. Można też po nich skakać. Stoły także świetnie do tego służą. Po co to wszystko? Ruch to najlepszy sposób kontaktu ze sobą i swoim ciałem. Chcemy, by dzieci miały możliwość wyzwolenia energii, która w nich drzemie.
 

9. Stawiamy granice

Waldorfskie wychowanie do wolności nie oznacza myślenia w kategoriach „dzieciom wszystko wolno”. Dzieci potrzebują jasnych i mądrych granic. Dorosłych, na których mogą się opierać, którzy stworzą im bezpieczne środowisko. Oczywiście w odpowiedniej chwili będą te granice przesuwać. Aż w końcu wypuszczą młodego człowieka w świat, żeby odtąd sam zaczął o sobie decydować. Pewnego siebie i swoich możliwości.